List do Jana Białobłockiego w Sokołowie pod koniec lata 1824 lub 1825
Jutro bardzo rano wyjeżdżamy. Jeszcze wczoraj obiecałem być u Ciebie, ale dziś dopiero mogłem być w Sokołowie. Przykro mi bardzo, że Cię już więcej tych wakacji widzieć nie będę; choć więc na tym papierku muszę się pożegnać z Tobą i oddać Ci list do Panny Konstancji, który tej poczty w moim liście Ludwika przysłała. Życzę Ci jak najlepszego zdrowia. Życzę Ci, abyś na nogę zupełnie wyzdrowiał. Papę Twego też ucałuj ode mnie i podziękuj za wywar, za ten wywar, któremu bardzo wielem winien. Oświadcz, iż nigdy tego nie zapomnę. Tak więc, Kochany Jasiu, musimy się rozstać bez prawdziwego pożegnania. Całuję Cię serdecznie. Pamiętaj o mnie, jak ja pamiętam o Tobie.
FF. Chopin.
Pannie Florentynie ukłony.
Chciałbym, jechać do Radomina za Wami, ale nie można. Chciałbym czekać — nie można. Bo Panna Ludwika, oj ta panna Ludwika! czeka na mnie, rychło powrócę, bo chce zaraz pakować rzeczy.
Daj buzi!
Nie uwierzysz, jak mi przykro, jak mi przykro!… Aż mi się nie chce wyjeżdżać. Po cóżem się tłukł aż dotąd bryczką, kiedym nikogo nie zastał, ale przynajmniej będziesz wiedział, żem tu był. Żem tu był, aby Ciebie i Twego Papę serdecznie pożegnać.
Nie wiem sam, com popisał, jestem w takim położeniu, w jakim jeszcze nigdy nie był[em].